Krótkie wypady dają bardzo dużo korzyści i pozwalają się świetnie zregenerować.
Zakopane odwiedzałam w młodości bardzo często zarówno zima jak i latem.
Chodząc po górach zaliczyłam większość szczytów (bez Rysów) ale za to Orlą Perć-jak najbardziej.
Może dlatego tak lubię do dziś góry, aczkolwiek wybieram teraz nieco łatwiejsze ale malownicze trasy.
Chociaż, 4 lata temu zaliczyłam Giewont (1895 m npm) , idąc z Kuźnic przez Kalatówki, Hale Kondratową, Kopę Kondracką aż na sam szczyt.
W tym roku również postanowiłam odwiedzić Tatry ale nie Zakopane, które jest zwykle bardzo zatłoczone.
Wybrałam Murzasichle i pensjonat Kopieniec usytuowany tak pięknie, że z okien i tarasów rozpościera się rozległa panorama na całe pasmo Tatr.
Pierwszy dzień postanowiliśmy pójść na Rusinową Polanę, którą już raz odwiedziłam kilka lat temu, jadąc na zjazd neurologów do Zakopanego.
Podjechaliśmy na parkingi, niestety bardzo zatłoczone, więc musieliśmy wybrać nieco odleglejszy.
Stamtąd- busikiem, dojechaliśmy pod wejście do doliny. Tu również kolejka po bilety.
Spacer na Polanę Rusinową jest niemęczący, obfituje w piękne widoki.
Po chwili odpoczynku na Polanie i nasyceniu oczu panoramą Tatr ruszyliśmy dalej, czyli też wyżej
To Gęsia Szyja, szczyt w reglowej części Tatr Wysokich. Jej wysokość to 1489 m.
Prowadzi na nią około 1300 schodów.
Nazwa wzięła się z kształtu podejścia, wąskiego i długiego.
Kolejno, po zejściu z powrotem na Polanę, odwiedziliśmy pobliskie Sanktuarium Maryjne na Wiktorówkach, do którego również prowadzą schody.
Gdy wróciliśm na parking – tym razem pieszo ilośc kroków wydeptanych- to około 30 000.
Aby wykorzystać do końca piękny dzień i dobrą widoczność podjechaliśmy pod Polanę Szymoszkową, kolejka wjechslismy na szczyt i tam udalismy się na obiad do najwyżej w Polsce położonej Karczmy Honielnik, na Polanie Pająkówka
Z karczmy rozciąga się piękny widok na Tatry w tym Giewont, Kasprowy Wierch.
Honielnik to inaczej goniec, pomocnik poganiacza w szałasie.
Będąc w tatrach zwykle staram się to miejsce odwiedzić ze względu na piękny widok i dobre jedzenie.
Po krótkim spacerze szczytem doszlismy do kolejki na Gubałówką. Mnóstwo straganów, turystów, spacerowiczów, wśród których zwracała uwagę duża ilość arabskich rodzin.
Do hotelu wróciliśmy wieczorem, pełni wrażeń, zmęczeni ale szczęśliwi, z pieknymi zdjęciami z wycieczki.
Kolejny dzień również słoneczny i piękny spędziliśmy w Dolinie Białego.
Samochód zostawiliśmy pod skoczną narciarska i dalej, juz pieszo udaliśmy się w górę.
To łatwa dolina, jej długość to 2,5 km, a przejście zajmuje około 2,5 godziny.
Jej dnem płynie Biały Potok, mający największy średni spad dochodzący do 187 m/km.
Stąd mijamy piękne jego kaskady, jary i wapienne skały z bukowo smrekowym lasem.
Trasa jest łatwa, widać było rodziny z małymi dziećmi, niemniej z pewnością trzeba zachować ostrożność, bo są też bardziej strome kamienne podejścia, z boku których są strome urwiska w stronę potoku.
Piękny spacer, piękne widoki, polecam każdemu.
Trzei dzień była zaplanowany na Wielki Kopieniec (1328 m npm) szlakiem z Jaszczurówki przez Dolinę Olczyską, ze szczytu którego rozciąga się panorama na całe Podhale.
Niestety wycieczka nie doszła do skutku, bo pogoda nagle zmieniła się, był deszcz i mgła.
Co robić w deszczowy dzień?
Ja skorzystałam z hotelowej oferty SPA, relaksującej, odprężającej, regenerującej.
Kolejnego, również deszczowego dnia opuściłam Tatry, ale z uczuciem wykorzystania krótkiego pobytu i pogody na maximum.
Polecam wszystkim.